poniedziałek, 14 stycznia 2008

Bóg jest dobry

Ostatnie dni były bardzo ciekawe
:)
W piątek znalazłam się w Krapkowicach ( to taka nie duża miejscowośc koło Opola) pozornie nie wiele się tam dzieje, ale w powietrzu unosi się atmosfera wiecznego święta :-)
Mieszka tam mój ormiańsko-polski przyjaciel Archi. Ma brata, mamę i tatę i są fantastyczną rodziną.
Wszyscy poznali Boga w Moskwie, i od tej pory są przykładem gościnności i szczęścia. Fantastyczna rodzina. Mama Archiego - Gohar zatroszczyła się o mnie tak jakbym była częścią rodziny!
Dużo mogłabym o nich pisać. Archi jest raperem i właśnie wkrótce wyjdzie jego pierwsza solowa płyta. Jak tylo będę miała okładkę to ją tu umieszczę. Archi jest człowiekiem o nie powtażalnym poczuciu chumoru.(http://www.youtube.com/watch?v=yVIK1AAb3E8) Tu znajdziecie historię Arciego.


A to jest Arci wlaśnie.




W Krapkowicach zresztą jest jeszcze kilku moich przyjaciół.

Ania - wojowniczka, piękna kobieta z rozpalonym spojrzeniem. Posiada niesłychany dar przekonywania i zachęcania ludzi do działania, kocha podróże, nigdy się nie nudzii z pasją dba o wszystkich ludzi. Robercik - fenomen. Kiedyś siedził w więzieniu , ale tylko kilka dni, nie oddał długu w całości bo pomyślał że się dłużnicy nie ozorientują:-)

Fantastyczny człowiek, którego Jezus wyciągną z alkoholu i innych motactw.

Generalnie w Krapkowicach ważne jest jedzenie, albo najważniejsze:-) z mojej perspektywy bo sama dużo jem:-)

Robercik świetnie gotuje i dąży do tego żeby kiedyś w przyszłości mieć swoją restaurację. Napewno mu się uda. Robercik to poprostu spoko gość :-)



Potem wesołą gromadką pojechliśmy na koncert do Zawadzkiego, w ramach "Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy"- dołożyliśmy do tego także kawałek serca. Archi zaprosił mnie więc zaśpiewałam razem z nim. Bóg był tam z nami i jego moc także.

Brak komentarzy: